sobota, 26 maja 2012

Rozdział 45.

 Rozdział dedykuję dla J <33, dzięki kochana, że, aż tak bardzo chcesz kontynuacji tej historii. < 3

 * Nathalie*
Czy choć raz nie mogę obudzić się normalnie i to z własnej woli? Jak nie jakieś koszmary i wygłodniały Niall to śpiewy godowe na korytarzu. Z kim ja mieszkam. Wyszłam na korytarz i to co zobaczyłam wcale mnie nie zdziwiło. Szanowny pan Harry Styles paradował sobie w samych bokserkach pomiędzy drzwiami moimi a Patrycji i śpiewał, a w zasadzie darł się wniebogłosy.
- Styles! Daj ludziom spać.
- Nathalie, już wstałaś. - odwrócił się do mnie widocznie z siebie zadowolony. - Malik jedna już na nogach!
- Słyszałem Styles! - odkrzyknął Zayn wchodząc po schodach na piętro, na którym się znajdowaliśmy.
- Chcecie czegoś ode mnie? - spytałam nadal stojąc w drzwiach w piżamie.
- Od ciebie to może nie, ale...
- No to dobranoc. - powiedziałam i weszłam do pokoju z zamiarem położenia się i ponownego zaśnięcia, co nie było mi dane, bo wszedł za mną Zayn.
- Nie ma żadnego dobranoc. Ubieraj się. Caroline będzie tu za jakieś pół godziny. - powiedział otwierając moją szafę.
- Że co? - stałam i patrzyłam tak głupio na niego.
- No Caro ...
- No wiem, ale dlaczego tak wcześnie jest dopiero ... - spojrzałam na zegarek - o, 11.
- Właśnie śpiochu. Więc wskakuj w dres i biegiem na dół.
- Już idę tato. - mruknęłam niezadowolona i nadal z wielką chęcią na spanie.
- Stój, stop. - zatrzymał mnie przy drzwiach. - A może tak ładne poranne przywitanie.
- Jeśli zrobisz mi ładne poranne śniadanie, to się zastanowię, kochanie. - rzuciłam i wyszłam. Jeszcze w drodze do łazienki słyszałam marudzenie Zayn`a, jaka to ja jestem bezlitosna, żeby nie przywitać własnego chłopaka. W łazience poszło mi szybko jak na mnie. Po dwudziestu minutach wyszłam z niej ubrana w krótkie szare spodenki i białą szeroką koszulkę z wyciętymi bokami. Jeszcze wilgotne włosy, zarzuciłam na jedno ramię i zeszłam na dół, zaraz po tym jak z pokoju wyciągnęłam moją ulubioną mp4. Już ze słuchawkami na uszach weszłam do kuchni, gdzie Zayn robił mi śniadanie.
- Smacznego. - powiedział po czym postawił przede mną talerz z tostami.
- Dziękuję. - cmoknęłam go przelotnie w usta i zabrałam się za śniadanie.
W rytm piosenek, które leciały z mp4, tupałam nogą, kiedy stanął przede mną Louis.
- Co byś powiedziała na zakupy w sobotę?
- Zakupy? Serio? Louis, co ci się stało? - spytałam nie dowierzając, że takie pytanie padło z jego ust.
- Nic. - wzruszył ramionami.
- Dobra, zgoda. Tylko bez żadnych podstępów, bo zaduszę.
Skinął głową i wyszedł. No nie, to było dziwne. Ja z Louis`em na zakupach? Tego jeszcze nie było. Zrobiłam głośniej i znów zaczęłam wybijać w rytm do piosenki Sean Paula.
- Przydałby się w końcu potańczyć. - przebiegło mi przez myśli, kiedy do kuchni wpadała Caroline.
- Cześć! - krzyknęła obwieszczając swoje pojawienie się w domu.
- Cześć, cześć. Co cię tak naszło na bieganie? - spytałam wkładając brudny talerz do zlewu.
- Bieganie? - spytała najwidoczniej zaskoczona. - Kto ci tak powiedział?
- No Zayn ...
- Boże, ten to wszystko po przekręca. - mruknęła do siebie. - Ale nie ma co. Zbieraj ten tyłek i idziemy.
- Już, już. Tylko skoczę jeszcze po telefon na górę. - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
- Wychodzę! - krzyknęłam stojąc przy drzwiach i zakładając buty.
- Już?
W drzwiach od kuchni pojawił się Zayn.
- No już, już. Pa. - cmoknęłam go w policzek i wyszłam razem z blondynczeką.
- No dobra, a teraz możesz mi powiedzieć, gdzie mnie ciągniesz. - powiedziałam wyciągając paczkę papierosów z kieszeni spodenek.
- Zobaczysz. - wzruszyła ramionami. - Zamierzasz teraz palić?
Zapomniałam. Caroline nie lubiła, ba, nie znosiła jak ktoś przy niej palił. Pokiwałam przecząco głową i schowałam papierosy do tylnej kieszeni spodni.
Wolnym krokiem i oczywiście zagadane doszłyśmy do budynku, w którym zawsze odbywały się treningi. Trochę się zdziwiłam kiedy Caro do niego weszła, ale posłusznie poszłam za nią. W końcu to ona ma plan na to popołudnie. Weszłyśmy do 'mojej' sali i co mnie tam zastało. Chyba z piętnaście dziewczyn siedzących na materacach i zwyczajnie sobie rozmawiających.
- Yy. Cześć.
- Nathalie! - krzyknęła jedna z nich.
Okej, nie podoba mi się to. Nie znam ich, a ona woła do mnie po imieniu.
- Dziewczyny to jest Nathalie. - zabrała głos Caro. - Nathalie to są moje znajome i nie tylko, które pragną nauczyć się tańczyć.
No super, teraz to mnie zaskoczyła. No nie powiem, że się nie cieszę, że tak dużo osób chce się uczyć właśnie ode mnie, ale no przydałoby się jakieś wcześniejsze przygotowanie, no przynajmniej psychiczne, jak dla mnie.
- Więc chcecie się czegoś nauczyć? - spytałam siadając obok naprawdę ładnej szatynki.
Przez kolejne półtora godziny pytałam je, jaki styl tańca je interesuje, na kim chcą się wzorować i przede wszystkim by opowiedziały czegoś o sobie. Jak na pierwszy rzut oka, były sympatyczne, polubiłam je, jak na razie. Zobaczymy co będzie później.
- Nie przyszłyśmy tu siedzieć tylko tańczyć więc wstajemy i do roboty. - powiedziałam podchodząc do sprzętu w rogu sali. - Mam dla was dwie propozycje. Albo polecimy z choreografią do piosenki Madonny ' Girls gone wild ' albo do utworu Keshy ' take if off ' . Wybór należy do was.
Wszystkie jak za naradą wybrały drugą propozycje, najwidoczniej ktoś tu nie przepada za Madonną. Zresztą ja też nie, ale fajny mam do tego układzik.
- Okej, więc teraz pokażę wam, co ułożyłam kiedyś, a później nauczę tego was. - stanęłam na środku sali przed lustrem. - Caro możesz mi pomóc.
Gdy już stałyśmy przygotowane do tańca jedna z dziewczyn Rose bodajże, włączyła odpowiednią piosenkę i razem z blondyneczką zaczęłyśmy pokaz. Dziewczyną najwidoczniej się podobało, bo dostałyśmy spore brawa i zabrałyśmy się do pracy ucząc pozostałe każdego kroku. Zapowiada się dość męczący dzień.

* Patrycja*
Nata pożegnała się z Zayn`em i wyszła, a ja w końcu mogłam dokończyć prezent dla mojej zwariowanej przyjaciółki. Wyjęłam z kryjówki jeden ze szkicowników i cały zestaw przyrządów do malowania, w tym przypadku mnóstwo ołówków i węgielków. Ogólnie cały prezent ma być czarno-biały, bo właśnie takie prace podobały się Nathalie najbardziej. Usiadłam wygodnie w salonie, rozkładając wszystkie przybory na stole. Włączonego laptopa położyłam na fotelu, z którego leciała moja ulubiona playlista, a w tym masa piosenek Bruno Marsa i na którym znajdowały się zdjęcia, które później miały się znaleźć w wersji rysowanej na kartce w moim szkicowniku. Poprawiałam właśnie kontury twarzy Louis`a, kiedy do salonu wpadł jak burza mój Harry.
- Co robisz kotku? - przysiadł na brzegu kanapy i przyglądał się moim poczynaniom.
- Kończę prezent. - powiedziałam, dokładnie prowadząc czarną kredkę po kartce.
Już nic nie powiedział tylko nadal przyglądał się co robię dalej. Kiedy już Tomlinson był skończony i wyglądał prawie jak on, mogłam się zająć kończeniem kolejnej podobizny. Kolejną pracą, był rysunek który przedstawiał roześmianego blondaska. Tu nie trzeba było niczego zbytnio poprawiać, więc tylko przejechałam kredką po aparacie znajdującym się na krzywym zgryzie chłopaka, który wydawał być się słodki i w rzeczywistości taki był. Hazza nadal siedział w tym samym miejscu. Z głośników laptopa popłynęła kolejna wolna piosenka, a ja w końcu sięgnęłam po rysunek przedstawiający idealną twarz mojego narwanego chłopaka. Styles, chyba tylko na to czekał, bo kiedy wyciągnęłam jego podobiznę spod reszty innych kartek, aż usiadł bliżej mnie. Wzięłam do ręki ołówek i zaczęłam poprawiać wszystkie niedoskonałości. Najdłużej zatrzymałam się przy ustach. Jak dla mnie były one idealne, nie tylko na rysunku, zdjęciu czy jeszcze na czym innym, dla mnie były idealne, tu i teraz, tu i zawsze. Spojrzałam na Harry`ego, który patrzył na swoją podobiznę z zachwytem.
- Jesteś niesamowita. - wyszeptał i spojrzał na mnie. - Niesamowita i cała moja.
Usiadł obok mnie i bez żadnego ostrzeżenia wpił się w moje usta. Tak, muszę przyznać, że lubię w nim porywczość i to nawet bardzo. Po małej wymianie śliny zabrałam się za dopracowywanie pozostałych prac, co wcale nie zajęło mi tak dużo czasu.
- Jak myślisz, spodoba jej się? - spytałam obwiązując krwisto czerwoną wstążką, ładnie zapakowane prace.
- Jak możesz w ogóle myśleć, że mają się nie spodobać! Dziewczyno, masz talent, o którym marzy tyle osób, że sama byś tego nie zliczyła. A Nata, zawsze uważała, że świetnie rysujesz i każdy przyzna jej rację, łącznie ze mną.
- Jesteś kochany, wiesz?
Pogładziłam go delikatnie po policzku i pocałowałam lekko w usta. Kochałam tego faceta, jak nikogo innego na świecie.

*Liam*
Chcemy zorganizować potajemne urodziny Nathalie. Czemu potajemne? Bo jakby się dowiedziała, że coś jej wyprawiamy, niesamowicie by się zdenerwowała.
- Więc czego szukamy? - spytała Claudia wchodząc do sklepu.
- Zdaję się na ciebie. - powiedziałem idąc za nią.
- I weź tu szukaj pomocy u faceta. - powiedziała do siebie, co usłyszałem.
Chodziliśmy po chyba wszystkich możliwych sklepach w poszukiwaniu jakiś ozdób by udekorować salon i jeszcze kilka innych pomieszczeń w naszym tymczasowym domu.
- Może weźmiemy to?
Pokazała mi masę serpentyn i jeszcze jakieś tam kolorowe duperele.
- Nie mam pojęcia, ja tu jestem tylko do towarzystwa. - powiedziałem oglądając szczelnie zapakowane pudełeczko z czymś kolorowym w środku.
- W takim razie wyszło by na to samo jakbyś został w domu. - powiedziała z niezbyt zadowoloną miną odkładając produkt.
Nie zważając na to, że obecnie znajdujemy się w sklepie przyciągnąłem ją do siebie i odgarniając z jej twarzy zgubiony kosmyk włosów złączyłem nasze usta w czułym pocałunku.
- Wiesz - wyszeptała prosto w moje usta - lubię gdy to robisz.
Jeszcze raz mnie pocałowała i odeszła do innego regału, poruszając się tak, że w tym gdybyśmy niebyli w sklepie to na pocałunkach by się nie skończyło. Pokiwałem z uśmiechem głową i dogoniłem swoją dziewczynę.

* Zayn*
 Każdy został przydzielony do innego zadania, by urodziny mojej Nathalie wypaliły. Miałem zająć się tortem i oczywiście bardzo oryginalnym prezentem ode mnie. Wszedłem do poleconej przez dziewczyny cukierni. Od razu uderzył w moje nozdrza zapach wszystkich możliwych ciast. W szczególności cynamonu, którego to Nata nie znosiła, więc od razu odpada. Przyjrzałem się wypiekowym wystawionym w oszklonych małych kopułkach. Wszystko wyglądało ładnie i zapewne smakowało równie dobrze. Będę miał trudny wybór.
- Dzień dobry. - przywitałem się z młodą i nawet ładną ekspedientką.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - spytała uprzejmie.
- Chciałbym zamówić dość okazały tort na tą sobotę.
- Mam pan jakieś szczególne życzenia? - spytała ponownie. 
- W zasadzie to tak. - powiedziałem i zagłębiłem się w rozmowie na temat wyglądu tego słodkiego dodatku.
- Mam nadzieję, że dziewczyna będzie zadowolona. - powiedziała na odchodnym.
- Ja również. Do zobaczenia w sobotę rano. 
Zadowolony z wizyty w cukierni ruszyłem w stronę, w którym miał zostać zrobiony prezent dla Nathalie. Jestem tylko ciekawy czy jej się spodoba.

______________
Cześć wszystkim. < 3 
Napisałam rozdział choć i tak nie było właściwej ilości komentarzy, ale nie będę okrutna dla tych, którzy czekając na dalsze rozdziały mojej historii. 
Widzę również, że czyta was coraz mniej. Pewnie was tym wszystkim nudzę, ale wybaczcie, inaczej pisać nie potrafię. Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny rozdział więc o to nie pytajcie, ale wiem na pewno, że to wszystko zależy od waszych komentarzy! ; ) 
Miłego weekendu! < 3

11 komentarzy:

  1. No czekaaają *.*
    Cudo.. jestem ciekawa cholernie jej urodzin <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dziwne podejrzenie, że Pan Malik zamierza sobie machnąć tatuaż dla Natalii. To byłoby niesamowicie słodkie.. Nie mogę się doczekać tej imprezy - niespodzianki. Rozdział jest genialny, kochana. Sporo się dzieje, wszystko ładnie opisałaś.. Doskonały <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdziały są coraz to gorszę. Wybacz za taką opinię z mojej strony, lecz to tylko moje zdanie na temat Twojej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi się rozdział podoba :D
    Bardzo jestem ciekawa tych urodzin :D
    Czekam na następny
    K. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wezcie sie wszyscy ogarnijcie. A jak nie to chcociaz sprobujcie pisac sobie takie opowiadanie. Gwarantuje zezalamiecie sie psyhicznie z wlasnego braku talentu do pisania. Ja probowalam.
    I to co napisalam nie bylo nawt w polowie tak dobre. Ona poswieca swoj wolny czas!
    Poklony, Nathalie
    J. < 33

    OdpowiedzUsuń
  6. http://worldwithone.blogspot.com/
    Poczytajcie sobie. To geniusz !!! o.O
    P.S. To moze nie liczyc sie jako kometarz.
    J. < 33

    OdpowiedzUsuń
  7. jeny , jeny , jeny , jaka jestem ciekawa tych urodzin , to chyba nikt nie pojmuje !!!!!!!!! ♥♥♥
    bardzobardzo mi się podobaaa ! <3

    Marta ;3

    OdpowiedzUsuń
  8. kooooooooooooooooooooooooooooooooo
    oooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
    ooooooooooooocham ! -mistletoe ;D

    OdpowiedzUsuń